Compare commits

..

19 Commits

Author SHA1 Message Date
a22460f898 meld 2025-12-11 09:57:22 +01:00
ac80c1174b jenkins 2025-12-10 20:59:54 +01:00
6be289c98a fetch i pull 2025-12-10 20:16:23 +01:00
7d5ceeab0d rem 2025-12-10 19:42:57 +01:00
bc3067b87c python 1 inside 2025-12-10 19:40:14 +01:00
3fca41a560 python 1 2025-12-10 19:39:20 +01:00
7716e49b2d po fix 2025-12-10 19:34:14 +01:00
5f455c557d commit main.... 2025-12-10 19:25:17 +01:00
f96e39a7c1 commit feature 2025-12-10 19:24:13 +01:00
458b71d8b7 added git desc 2025-12-10 18:21:12 +01:00
4e04844861 patch 2025-12-10 18:08:27 +01:00
d5b8ee99ce other line... 2025-12-10 17:36:17 +01:00
a8d60f9eaa stage 2025-12-10 17:32:45 +01:00
e8f38a57b9 all to the rest 2025-12-10 15:41:20 +01:00
e9dc8992d1 one line only 2025-12-10 15:40:02 +01:00
c5ac034919 Merge remote-tracking branch 'origin/main' 2025-12-10 14:06:39 +01:00
921540d235 Some test 2025-12-10 14:06:27 +01:00
3fef6c97f7 push from cli 2025-12-10 14:01:03 +01:00
147c86ac23 rest 2025-12-10 14:00:00 +01:00
16 changed files with 200 additions and 1 deletions

View File

@@ -0,0 +1,4 @@
Zainstaluj w Jenkinsie (Manage Jenkins > Manage Plugins): Git Plugin (do repozytorium), Pipeline (do Jenkinsfile), Python Plugin lub Shiken (do virtualenv). Restartuj Jenkins po instalacji.
Python - ShiningPanda Plugin

View File

@@ -1,3 +1,7 @@
# Testowe repo
ssh -X działa ;-) jest firefox-esr zainstalowany
ssh -X działa ;-) jest firefox-esr zainstalowany
Kolejna modyfikacja - dodaję feature/ branch
Flask -> https://www.perplexity.ai/search/create-sample-github-actions-f-n386dUa4RjG68New_KoBhw#0

8
diff_test/math1.py Normal file
View File

@@ -0,0 +1,8 @@
def add(a, b):
"""Zwraca sumę dwóch liczb."""
return a + b
def multiply(a, b):
"""Zwraca iloczyn dwóch liczb."""
return a * b

11
diff_test/math2.py Normal file
View File

@@ -0,0 +1,11 @@
def add(a, b):
"""Zwraca sumę dwóch liczb całkowitych."""
result = a + b
return result
def multiply(a, b):
"""Zwraca iloczyn dwóch liczb. Zwraca 0, jeśli któraś jest None."""
if a is None or b is None:
return 0
return a * b

17
diff_test/tekst_a.md Normal file
View File

@@ -0,0 +1,17 @@
Edwin Hinton, zwany inaczej „Włóczęgą”, uchodził powszechnie za wielkiego dziwaka. Czyż bowiem nie zasługuje na podobną opinię, w mniemaniu przeciętnego Amerykanina, człowiek, który skończywszy wyższy zakład naukowy i mając ojca milionera, zamiast używać swoich bogactw, zamiast starać się o zaszczyty, dobijać senatorskiej godności, trząść giełdami, porzuca swoje rodzinne miasto i rodzinę, wyrzeka się niemal majątku, bierze w rękę sztucer i tak jak pierwszy lepszy traper zawodowy zaczyna wałęsać się po świecie?
Wędruje na Daleki Zachód, w Góry Skaliste, do puszcz kanadyjskich, nie wiadomo za czym goniąc.
Znajomi i krewni mieli więc i mają do tej pory Edwina Hintona za półwariata, dotkniętego rodzajem manii przenoszenia się z miejsca na miejsce.
A Edwin był sobie tylko człowiekiem łagodnym, dobrym z natury, mającym nieprzeparty wstręt do obdzierania ludzi na giełdzie, ku czemu służy, zamiast bandyckiego browninga, dolar, a zamiast lasu — gmach publiczny. Nie żywił tej „szlachetnej”, w oczach wielu milionerów, ambicji zdobycia jeszcze liczniejszych milionów aniżeli te, jakie pozostawił mu ojciec, i nie dobijał się nawet stanowiska senatorskiego ani żadnego innego, bo jak twierdził, wszyscy Amerykanie powinni być równi i nie wywyższać się nad innych tytułami. Dobrobyt sobie zupełnie lekceważył, bogaczy, jeżeli nie byli czymś lepszym aniżeli workami złota, miał po prostu za nic; kochał natomiast namiętnie naukę, przyrodę niezeszpeconą jeszcze przez samolubnych robigroszów, był artystą w tym znaczeniu, że znał się na sztuce i miał duszę wrażliwą na piękno. Wolał przebywać w puszczy odludnej niż w najbogatszych salonach nowojorskich; pieniek dębowy w lesie, przy ognisku biwakowym, był przyjemniejszy aniżeli nawet fotel gubernatorski, słowem — należał do rzędu tych ludzi, których wielu podziwia, ale którym, jak się zdaje, nikt nie zazdrości.
Nie robiąc żadnych skandalów towarzyskich, Edwin pewnego pięknego poranku, jak się to mówi, kupił sobie dobrą strzelbę, przybory myśliwskie, wziął do kieszeni trochę dolarów w postaci przekazów i złotych monet i zniknął z Chicago.
Niebawem dowiedziano się, że bawi w Kalifornii, pomiędzy tamtejszymi Indianami; potem przeniósł się do Kanady, polował tam przez rok okrągły, znów przeprowadził się do Stanów, ale unikał stale zaludnionego wschodu, trzymając się przeważnie Dalekiego Zachodu, gdzie jeszcze przyroda nie nosi więzów narzuconych jej przez szukającego zysku człowieka. Od czasu do czasu, choć rzadko, pisywał do rodziców i do sióstr, które powychodziły za bardzo bogatych ludzi, nawet za książąt, i zamieszkały w Europie. Sam pokazywał się zaledwie raz na parę lat w domu, i to na bardzo krótko. Niebawem też koledzy i znajomi zapomnieli o nim.
Edwin był bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy, bo mu to dawało jeszcze większą swobodę. Gdyby dowiedziano się kiedykolwiek na giełdzie, że młody Hinton kupił sobie gdzieś na Oceanie Spokojnym jaką odludną wysepkę za kilka tysięcy dolarów i na niej się osiedlił, jak nowy Robinson, nikt by się temu nie dziwił. Po takim oryginale można się wszystkiego spodziewać!
W chwili kiedy zaczyna się nasze opowiadanie, młody Edwin znajdował się na obszernym płaskowzgórzu, na skraju wyżyny Stanów Zjednoczonych przylegającej na zachodzie do Gór Skalistych, na wschodzie zaś przechodzącej w sławne prerie, które dawniej były krainą bizonów i polujących na nie Indian. Sama wyżyna jest to obszar niezbyt gościnny. Lasów tu nie ma z powodu długich susz, którym nie może się oprzeć trwała roślina. Brak opadów deszczowych, mających własność niwelowania wszelkich nierówności gruntu, a więc i łożysk rzecznych, stał się przyczyną powstawania tak zwanych kanionów, to jest głębokich wąwozów, wypłukanych przez wody. Tutaj to leży głośna pustynia Utah, której myśliwi starannie unikają.
Edwin powracał z Parku Narodowego, położonego u źródeł rzeki Missouri, gdzie przyroda nagromadziła mnóstwo osobliwości, podziwianych przez licznych turystów. Chciał się wydostać na stepy, które zaczynają się od podnóży Gór Skalistych i przechodzą powoli w obszerną nizinę Missisipi.

18
diff_test/tekst_b.md Normal file
View File

@@ -0,0 +1,18 @@
Edwin Hinton, zwany inaczej „Włóczęgą”, uchodził powszechnie za wielkiego dziwaka. Czyż bowiem nie zasługuje na podobną opinię, w mniemaniu przeciętnego Amerykanina, człowiek, który skończywszy wyższy zakład naukowy i mając ojca milionera, zamiast używać swoich bogactw, zamiast starać się o zaszczyty, dobijać senatorskiej godności, trząść giełdami, porzuca swoje rodzinne miasto i rodzinę, wyrzeka się niemal majątku, bierze w rękę sztucer i tak jak pierwszy lepszy traper zawodowy zaczyna wałęsać się po świecie?
Wędruje na Daleki Zachód, w Góry Skaliste, do puszcz kanadyjskich, nie wiadomo za czym goniąc.
Znajomi i krewni mieli więc i mają do tej pory Edwina Hintona za półwariata, dotkniętego rodzajem manii przenoszenia się z miejsca na miejsce.
A Edwin był sobie tylko człowiekiem łagodnym, dobrym z natury, mającym nieprzeparty wstręt do obdzierania ludzi na giełdzie, ku czemu służy, zamiast bandyckiego browninga, dolar, a zamiast lasu — gmach publiczny. Nie żywił tej „szlachetnej”, w oczach wielu milionerów, ambicji zdobycia jeszcze liczniejszych milionów aniżeli te, jakie pozostawił mu ojciec, i nie dobijał się nawet stanowiska senatorskiego ani żadnego innego, bo jak twierdził, wszyscy Amerykanie powinni być równi i nie wywyższać się nad innych tytułami. Dobrobyt sobie zupełnie lekceważył, bogaczy, jeżeli nie byli czymś lepszym aniżeli workami złota, miał po prostu za nic; kochał natomiast namiętnie naukę, przyrodę niezeszpeconą jeszcze przez samolubnych robigroszów, był artystą w tym znaczeniu, że znał się na sztuce i miał duszę wrażliwą na piękno. Wolał przebywać w puszczy odludnej niż w najbogatszych salonach nowojorskich; pieniek dębowy w lesie, przy ognisku biwakowym, był przyjemniejszy aniżeli nawet fotel gubernatorski, słowem — należał do rzędu tych ludzi, których wielu podziwia, ale którym, jak się zdaje, nikt nie zazdrości.
Był to sam początek wiosny.
Nie robiąc żadnych skandalów towarzyskich, Edwin pewnego pięknego poranku, jak się to mówi, kupił sobie dobrą strzelbę, przybory myśliwskie, wziął do kieszeni trochę dolarów w postaci przekazów i złotych monet i zniknął z Chicago.
Niebawem dowiedziano się, że bawi w Kalifornii, pomiędzy tamtejszymi Indianami; potem przeniósł się do Kanady, polował tam przez rok okrągły, znów przeprowadził się do Stanów, ale unikał stale zaludnionego wschodu, trzymając się przeważnie Dalekiego Zachodu, gdzie jeszcze przyroda nie nosi więzów narzuconych jej przez szukającego zysku człowieka. Od czasu do czasu, choć rzadko, pisywał do rodziców i do sióstr, które powychodziły za bardzo bogatych ludzi, nawet za książąt, i zamieszkały w Europie. Sam pokazywał się zaledwie raz na parę lat w domu, i to na bardzo krótko. Niebawem też koledzy i znajomi zapomnieli o nim. W chwili kiedy go poznaliśmy, zapomniał on już o „grizzly” — tak bowiem nazywają Amerykanie niedźwiedzia szarego z Gór Skalistych — i już tęsknił do nowej przygody.
Edwin był bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy, bo mu to dawało jeszcze większą swobodę. Gdyby dowiedziano się kiedykolwiek na giełdzie, że młody Hinton kupił sobie gdzieś na Oceanie Spokojnym jaką odludną wysepkę za kilka tysięcy dolarów i na niej się osiedlił, jak nowy Robinson, nikt by się temu nie dziwił. Po takim oryginale można się wszystkiego spodziewać!
W chwili kiedy zaczyna się nasze opowiadanie, młody Edwin znajdował się na obszernym płaskowzgórzu, na skraju wyżyny Stanów Zjednoczonych przylegającej na zachodzie do Gór Skalistych, na wschodzie zaś przechodzącej w sławne prerie, które dawniej były krainą bizonów i polujących na nie Indian. Sama wyżyna jest to obszar niezbyt gościnny. Lasów tu nie ma z powodu długich susz, którym nie może się oprzeć trwała roślina. Brak opadów deszczowych, mających własność niwelowania wszelkich nierówności gruntu, a więc i łożysk rzecznych, stał się przyczyną powstawania tak zwanych kanionów, to jest głębokich wąwozów, wypłukanych przez wody. Tutaj to leży głośna pustynia Utah, której myśliwi starannie unikają.
Edwin powracał z Parku Narodowego, położonego u źródeł rzeki Missouri, gdzie przyroda nagromadziła mnóstwo osobliwości, podziwianych przez licznych turystów. Chciał się wydostać na stepy, które zaczynają się od podnóży Gór Skalistych i przechodzą powoli w obszerną nizinę Missisipi.

17
diff_test/tekst_c.md Normal file
View File

@@ -0,0 +1,17 @@
Edwin Hinton, zwany inaczej „Włóczęgą”, uchodził powszechnie za wielkiego dziwaka. Czyż bowiem nie zasługuje na podobną opinię, w mniemaniu przeciętnego Amerykanina, człowiek, który skończywszy wyższy zakład naukowy i mając ojca milionera, zamiast używać swoich bogactw, zamiast starać się o zaszczyty, dobijać senatorskiej godności, trząść giełdami, porzuca swoje rodzinne miasto i rodzinę, wyrzeka się niemal majątku, bierze w rękę sztucer i tak jak pierwszy lepszy traper zawodowy zaczyna wałęsać się po świecie?
Wędruje na Daleki Zachód, w Góry Skaliste, do puszcz kanadyjskich, nie wiadomo za czym goniąc.
Znajomi i krewni mieli więc i mają do tej pory Edwina Hintona za półwariata, dotkniętego rodzajem manii przenoszenia się z miejsca na miejsce.
A Edwin był sobie tylko człowiekiem łagodnym, dobrym z natury, mającym nieprzeparty wstręt do obdzierania ludzi na giełdzie, ku czemu służy, zamiast bandyckiego browninga, dolar, a zamiast lasu — gmach publiczny. Nie żywił tej „szlachetnej”, w oczach wielu milionerów, ambicji zdobycia jeszcze liczniejszych milionów aniżeli te, jakie pozostawił mu ojciec, i nie dobijał się nawet stanowiska senatorskiego ani żadnego innego, bo jak twierdził, wszyscy Amerykanie powinni być równi i nie wywyższać się nad innych tytułami. Dobrobyt sobie zupełnie lekceważył, bogaczy, jeżeli nie byli czymś lepszym aniżeli workami złota, miał po prostu za nic; kochał natomiast namiętnie naukę, przyrodę niezeszpeconą jeszcze przez samolubnych robigroszów, był artystą w tym znaczeniu, że znał się na sztuce i miał duszę wrażliwą na piękno. Wolał przebywać w puszczy odludnej niż w najbogatszych salonach nowojorskich; pieniek dębowy w lesie, przy ognisku biwakowym, był przyjemniejszy aniżeli nawet fotel gubernatorski, słowem — należał do rzędu tych ludzi, których wielu podziwia, ale którym, jak się zdaje, nikt nie zazdrości.
Nie robiąc żadnych skandalów towarzyskich, Edwin pewnego pięknego poranku, jak się to mówi, kupił sobie dobrą strzelbę, przybory myśliwskie, wziął do kieszeni trochę dolarów w postaci przekazów i złotych monet i zniknął z Chicago.
Niebawem dowiedziano się, że bawi w Kalifornii, pomiędzy tamtejszymi Indianami; potem przeniósł się do Kanady, polował tam przez rok okrągły, znów przeprowadził się do Stanów, ale unikał stale zaludnionego wschodu, trzymając się przeważnie Dalekiego Zachodu, gdzie jeszcze przyroda nie nosi więzów narzuconych jej przez szukającego zysku człowieka. Od czasu do czasu, choć rzadko, pisywał do rodziców i do sióstr, które powychodziły za bardzo bogatych ludzi, nawet za książąt, i zamieszkały w Europie. Sam pokazywał się zaledwie raz na parę lat w domu, i to na bardzo krótko. Niebawem też koledzy i znajomi zapomnieli o nim.
Edwin był bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy, bo mu to dawało jeszcze większą swobodę. Gdyby dowiedziano się kiedykolwiek na giełdzie, że młody Hinton kupił sobie gdzieś na Oceanie Spokojnym jaką odludną wysepkę za kilka tysięcy dolarów i na niej się osiedlił, jak nowy Robinson, nikt by się temu nie dziwił. Po takim oryginale można się wszystkiego spodziewać!
W chwili kiedy zaczyna się nasze opowiadanie, młody Edwin znajdował się na obszernym płaskowzgórzu, na skraju wyżyny Stanów Zjednoczonych przylegającej na zachodzie do Gór Skalistych, na wschodzie zaś przechodzącej w sławne prerie, które dawniej były krainą bizonów i polujących na nie Indian. Sama wyżyna jest to obszar niezbyt gościnny. Lasów tu nie ma z powodu długich susz, którym nie może się oprzeć trwała roślina. Brak opadów deszczowych, mających własność niwelowania wszelkich nierówności gruntu, a więc i łożysk rzecznych, stał się przyczyną powstawania tak zwanych kanionów, to jest głębokich wąwozów, wypłukanych przez wody. Tutaj to leży głośna pustynia Utah, której myśliwi starannie unikają.
Edwin powracał z Parku Narodowego, położonego u źródeł rzeki Missouri, gdzie przyroda nagromadziła mnóstwo osobliwości, podziwianych przez licznych turystów. Chciał się wydostać na stepy, które zaczynają się od podnóży Gór Skalistych i przechodzą powoli w obszerną nizinę Missisipi.

18
diff_test/tekst_d.md Normal file
View File

@@ -0,0 +1,18 @@
Edwin Hinton, zwany inaczej „Włóczęgą”, uchodził powszechnie za wielkiego dziwaka.
Czyż bowiem nie zasługuje na podobną opinię, w mniemaniu przeciętnego Amerykanina, człowiek, który skończywszy wyższy zakład naukowy i mając ojca milionera, zamiast używać swoich bogactw, zamiast starać się o zaszczyty, dobijać senatorskiej godności, trząść giełdami, porzuca swoje rodzinne miasto i rodzinę, wyrzeka się niemal majątku, bierze w rękę sztucer i tak jak pierwszy lepszy traper zawodowy zaczyna wałęsać się po świecie?
Wędruje na Daleki Zachód, w Góry Skaliste, do puszcz kanadyjskich, nie wiadomo za czym goniąc.
Wolał przebywać w puszczy odludnej niż w najbogatszych salonach nowojorskich; pieniek dębowy w lesie, przy ognisku biwakowym, był przyjemniejszy aniżeli nawet fotel gubernatorski, słowem — należał do rzędu tych ludzi, których wielu podziwia, ale którym, jak się zdaje, nikt nie zazdrości.
Znajomi i krewni mieli więc i mają do tej pory Edwina Hintona za półwariata, dotkniętego rodzajem manii przenoszenia się z miejsca na miejsce.
A Edwin był sobie tylko człowiekiem łagodnym, dobrym z natury, mającym nieprzeparty wstręt do obdzierania ludzi na giełdzie, ku czemu służy, zamiast bandyckiego browninga, dolar, a zamiast lasu — gmach publiczny.
Nie żywił tej „szlachetnej”, w oczach wielu milionerów, ambicji zdobycia jeszcze liczniejszych milionów aniżeli te, jakie pozostawił mu ojciec, i nie dobijał się nawet stanowiska senatorskiego ani żadnego innego, bo jak twierdził, wszyscy Amerykanie powinni być równi i nie wywyższać się nad innych tytułami.
Dobrobyt sobie zupełnie lekceważył, bogaczy, jeżeli nie byli czymś lepszym aniżeli workami złota, miał po prostu za nic; kochał natomiast namiętnie naukę, przyrodę niezeszpeconą jeszcze przez samolubnych robigroszów, był artystą w tym znaczeniu, że znał się na sztuce i miał duszę wrażliwą na piękno.
Nie robiąc żadnych skandalów towarzyskich, Edwin pewnego pięknego poranku, jak się to mówi, kupił sobie dobrą strzelbę, przybory myśliwskie, wziął do kieszeni trochę dolarów w postaci przekazów i złotych monet i zniknął z Chicago.
Niebawem dowiedziano się, że bawi w Kalifornii, pomiędzy tamtejszymi Indianami; potem przeniósł się do Kanady, polował tam przez rok okrągły, znów przeprowadził się do Stanów, ale unikał stale zaludnionego wschodu, trzymając się przeważnie Dalekiego Zachodu, gdzie jeszcze przyroda nie nosi więzów narzuconych jej przez szukającego zysku człowieka. Od czasu do czasu, choć rzadko, pisywał do rodziców i do sióstr, które powychodziły za bardzo bogatych ludzi, nawet za książąt, i zamieszkały w Europie. Sam pokazywał się zaledwie raz na parę lat w domu, i to na bardzo krótko. Niebawem też koledzy i znajomi zapomnieli o nim.
Edwin był bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy, bo mu to dawało jeszcze większą swobodę. Gdyby dowiedziano się kiedykolwiek na giełdzie, że młody Hinton kupił sobie gdzieś na Oceanie Spokojnym jaką odludną wysepkę za kilka tysięcy dolarów i na niej się osiedlił, jak nowy Robinson, nikt by się temu nie dziwił. Po takim oryginale można się wszystkiego spodziewać!
W chwili kiedy zaczyna się nasze opowiadanie, młody Edwin znajdował się na obszernym płaskowzgórzu, na skraju wyżyny Stanów Zjednoczonych przylegającej na zachodzie do Gór Skalistych, na wschodzie zaś przechodzącej w sławne prerie, które dawniej były krainą bizonów i polujących na nie Indian. Sama wyżyna jest to obszar niezbyt gościnny. Lasów tu nie ma z powodu długich susz, którym nie może się oprzeć trwała roślina. Brak opadów deszczowych, mających własność niwelowania wszelkich nierówności gruntu, a więc i łożysk rzecznych, stał się przyczyną powstawania tak zwanych kanionów, to jest głębokich wąwozów, wypłukanych przez wody. Tutaj to leży głośna pustynia Utah, której myśliwi starannie unikają.
Edwin powracał z Parku Narodowego, położonego u źródeł rzeki Missouri, gdzie przyroda nagromadziła mnóstwo osobliwości, podziwianych przez licznych turystów. Chciał się wydostać na stepy, które zaczynają się od podnóży Gór Skalistych i przechodzą powoli w obszerną nizinę Missisipi.

2
next/ten.py Normal file
View File

@@ -0,0 +1,2 @@
print("Hello Python 1")
# A tu komentarz w main

14
patch_stashed.patch Normal file
View File

@@ -0,0 +1,14 @@
diff --git a/tekst.md b/tekst.md
index 99ee72c..2d1a8f3 100644
--- a/tekst.md
+++ b/tekst.md
@@ -3,8 +3,9 @@ Linux only (examples): QGit and other native GUIs are commonly recommended for L
Windows only (popular): TortoiseGit integrates Git operations directly into Windows Explorer, while Sourcetree is a free standalone Git GUI for Windows (and macOS, but not Linux).<2E><>
Any line
+can be added inside a file
For a fully FOSS, crossplatform setup, SourceGit or Git Cola are solid choices; for a more polished proprietary tool, GitKraken or SmartGit provide good Linux/Windows support with free usage tiers.<2E><>
Added inside

28
polecenia/03_push_cli Normal file
View File

@@ -0,0 +1,28 @@
adasiek@tuxedo-os-2026:~/Nextcloud/05_SZKOLENIA/05_ALX/20251213_CICD/git_sample_aj$ git status
On branch main
Your branch is up to date with 'origin/main'.
Changes not staged for commit:
(use "git add <file>..." to update what will be committed)
(use "git restore <file>..." to discard changes in working directory)
modified: Readme.md
no changes added to commit (use "git add" and/or "git commit -a")
adasiek@tuxedo-os-2026:~/Nextcloud/05_SZKOLENIA/05_ALX/20251213_CICD/git_sample_aj$ git commit -a -m "rest"
[main 147c86a] rest
1 file changed, 3 insertions(+), 1 deletion(-)
adasiek@tuxedo-os-2026:~/Nextcloud/05_SZKOLENIA/05_ALX/20251213_CICD/git_sample_aj$ git push
X11 forwarding request failed on channel 0
Enumerating objects: 5, done.
Counting objects: 100% (5/5), done.
Delta compression using up to 8 threads
Compressing objects: 100% (3/3), done.
Writing objects: 100% (3/3), 408 bytes | 408.00 KiB/s, done.
Total 3 (delta 0), reused 0 (delta 0), pack-reused 0
remote: . Processing 1 references
remote: Processed 1 references in total
To ssh://git.jurkiewicz.tech:2222/ALX/git_sample_aj.git
fc99fc1..147c86a main -> main

8
polecenia/04_reset.txt Normal file
View File

@@ -0,0 +1,8 @@
git reset
Przesuwa wskaźnik gałęzi (HEAD) do wybranego commitu, usuwając lub zachowując zmiany w zależności od opcji (--soft, --mixed, --hard). Zmienia historię i nadpisuje commity, więc używaj ostrożnie na współdzielonych branchach.
Przykład w Bash (cofnij ostatni commit, zachowując zmiany w stagingu):
git reset --soft HEAD~1
Przykład (hard reset - usuń wszystko po commitcie):
git reset --hard HEAD~2

8
polecenia/05_revert.txt Normal file
View File

@@ -0,0 +1,8 @@
git revert
Tworzy nowy commit, który cofa zmiany z wybranego commitu, zachowując pełną historię. Bezpieczne dla współdzielonych branchów, bo nie usuwa commitów.
Przykład (cofnij ostatni commit):
git revert HEAD
Przykład (cofnij zakres commitów):
git revert HEAD~2..HEAD

9
polecenia/06_rebase.txt Normal file
View File

@@ -0,0 +1,9 @@
git rebase
Przenosi commity z bieżącej gałęzi na inną bazę, liniaryzując historię (usuwa merge commity). Zmienia historię, idealne do czyszczenia feature brancha przed merge.
Przykład (rebase na master):
git checkout feature
git rebase master
Przykład (interaktywny rebase - edytuj ostatnie 3 commity):
git rebase -i HEAD~3

20
polecenia/07_fetch.txt Normal file
View File

@@ -0,0 +1,20 @@
git fetch i git pull służą do synchronizacji z zdalnym repozytorium, ale różnią się zakresem działania: fetch tylko pobiera zmiany, pull pobiera i automatycznie integruje.
git fetch
Pobiera najnowsze commity i informacje o gałęziach ze zdalnego repozytorium do lokalnych referencji (np. origin/main), ale nie modyfikuje bieżącej gałęzi ani plików roboczych. Pozwala sprawdzić zmiany przed ich scaleniem, bezpieczne przy potencjalnych konfliktach.
Przykład:
git fetch origin
git log HEAD..origin/main # Sprawdź nowe commity
git pull
Równoważne git fetch + git merge (domyślnie) pobiera zmiany i natychmiast scalają je z bieżącą gałęzią, aktualizując pliki robocze. Szybkie, ale może spowodować konflikty merge.
Przykład:
git pull origin main
Wariant z rebase: git pull --rebase origin main
Kiedy co używać
Używaj fetch do inspekcji zmian przed merge (np. git fetch && git merge origin/main), pull do szybkiej synchronizacji na czystym branchu. Fetch jest bezpieczniejszy w zespołach.

13
tekst.md Normal file
View File

@@ -0,0 +1,13 @@
Other free options by OS
Linux only (examples): QGit and other native GUIs are commonly recommended for Linux users who prefer a simple visual history and diff viewer.<2E><>
Windows only (popular): TortoiseGit integrates Git operations directly into Windows Explorer, while Sourcetree is a free standalone Git GUI for Windows (and macOS, but not Linux).<2E><>
Any line
now other line inside, beacause rest is stahed.
For a fully FOSS, crossplatform setup, SourceGit or Git Cola are solid choices; for a more polished proprietary tool, GitKraken or SmartGit provide good Linux/Windows support with free usage tiers.<2E><>
Added inside
In GitKraken, a “seat” is essentially one paid license assigned to one user account within an organization or subscription. Each seat corresponds to a single person who is allowed to use the paid features under that plan.